#1 RADIO

 

1# RADIO

 

Radio to moje uzależnienie. Zdałem sobie z tego sprawę już dawno i nie zamierzam z tym nic robić.

Zaczęło się, jak to się zaczyna w 99% przypadków. Wszystkiemu winni są rodzice i babcie. Tak było i u mnie…. przeczytajcie.

Wakacje 197…

Stało w babcinym pokoju na stoliku. Było duże, drewniane miało magiczne oko, a na imię dali mu „Menuet”.Nie wiem ile mogłem mieć lat …. 4 może 5 , ale pamiętam dokładnie ten moment. Babcia włączyła, a ono zaświeciło zielonym magicznym okiem i po chwili zaczęło opowiadać o „Akademii Pana Kleksa”. Z otwartą paszczą słuchałem do końca słuchowiska.

Focha strzeliłem jak się skończyło, ale wytłumaczono mi że jutro o tej porze też będzie „bajka z radia”. Setki zadanych pytań …jak to działa, gdzie jest Adaś Niezgódka i Pan Kleks i dlaczego siedzą w tej skrzyni zamiast wyjść i bawić się ze mną?

W końcu zapragnąłem zobaczyć jak oni wszyscy się tam zmieścili…. Większość dorosłych olała mnie wtedy całkowicie zdawkowym – „ jutro też będzie bajka w radiu” – idź spać. Uparty byłem, a z pomocą w realizacji odkrycia zawartości drewnianej skrzyni z magicznym okiem przyszedł mój ojciec chrzestny – Stanisław. Rozczarowanie, zdumienie, niedowierzanie było ogromne, kiedy to chrzestny Stanisław odwrócił radio tyłem i zdjął drewniane plecy urządzenia. Nie było tam małych ludzików, Pana Kleksa i reszty ekipy która do mnie przed chwilą mówiła.

Były jakieś szklane bańki świecące pomarańczowym światłem, jakaś żarówka, duże koło z naciągniętym sznurkiem. Chrzestny Stanisław opowiedział o tym że radio odbiera fale radiowe nadawane z dalekiej Warszawy. Dzieci w całej Polsce mogą dzięki temu słuchać o Panu Kleksie, dorośli o innych ważnych lub mniej ważnych sprawach. Mówił że jest taki budynek z anteną na dachu, w budynku pokoje z mikrofonami, urządzeniami nadawczymi. Do tych pokojów przychodzą spikerzy, aktorzy i mówią do mikrofonu, albo włączają najnowszą płytę Skaldów lub innego Niemena ……

Zasnąłem… Co mi się śniło ? – nie pamiętam. Może Pan Kleks, może radio gdzieś w dalekiej Warszawie może….

Od tamtej pory radio jest ze mną codziennie. Audycje dla dzieci Radiowej Jedynki towarzyszyły mi od pamiętnych wakacji każdego wieczoru i bardzo często radio wygrywało w pojedynku z telewizyjną dobranocką.

Jak odkryłem radio po raz drugi.

Mój tata był melomanem. ( bo audiofil to za duże słowo ) . Słuchał muzyki, nagrywał ją z radia ( takie czasy ), lub od czasu do czasu kupił przemyconą gdzieś z zachodu szpulę z nagraniami Beatelsów, Stonesów czy The Who.

W naszym czterdziestoparo-metrowym mieszkaniu ważne miejsce zajmował magnetofon szpulowy ZK 246 oraz amplituner Trawiata Stereo z dwoma pokaźnych rozmiarów kolumnami. Byłem chyba w zerówce kiedy regularnie zasiadałem obok taty gdy on nagrywał z audycji Piotra Kaczkowskiego.

To był zupełnie inny muzycznie świat od tego co radio prezentowało na co dzień. Nie było Kolorowych jarmarków , nie pachniała Saska Kępa i żadne panie nie domagały się w piosence żeby je przelecieć. Przepadłem, odkryłem inny wymiar słuchania radia.Radia które oferowało coś zupełnie odmiennego od przygód Pana Kleksa, Smoka Wawelskiego, różnej maści misiów i niedźwiadków z dobranocek radiowych.

Miałem 6 lat może 6,5 ale muzyka mną zawładnęła. Z perspektywy czasu wydaje się to nierealne jak sześciolatka może zafascynować świat przesterowanych gitarowych riffów,  czy bulgoczące brzmienie analogowego Mooga…a jednak tak się stało. Dziękuję Ci za to Tato!

Wieża z katalogu

Mam pod powiekami taki obrazek: ( około 1980 roku )

Któreś z moich rodziców przyniosło do domu opasły katalog niemieckiego domu wysyłkowego. Niemieckiego, tego po kapitalistycznej stronie „zgniłego zachodu”. Oglądaliśmy wszyscy. Kiedy już przebrnąłem przez setki stron z pościelą, ubraniami, garnkami, ba nawet klockami LEGO ujrzałem coś w co gapiłem się godzinami ku przerażeniu mamy – strony ze sprzętem audio.
U nas w domu dzielnie spisywał się ZK246 wraz ze wspomnianym amplitunerem Trawiata a w katalogu….. cuda. Wieże Technicsa, Sharpa, Sony, magnetofony kasetowe, gramofony, kasety BASF i SONY same cuda. Pamiętam jak w ferie zimowe roku 80 siedziałem dzień w dzień po kilka godzin wertując kartki katalogu ze sprzętem Hi-Fi. Dzień w dzień te same strony, ten sam sprzęt i marzenia że kiedyś na pewno będzie i u nas…

Ojciec też często podglądał i wzdychał. Mama spoglądała na ubrania, AGD, ale żadne z nich nie mogło mi wytłumaczyć dlaczego nie można tego kupić w Polsce…


***

.budzę się, wstaję, włączam radio i towarzyszy mi ono podczas pracy, odpoczynku, jazdy autem ….

Tak mi się w życiu pofarciło że ożeniłem się z Aniołem. Ba mało tego że z aniołem – kobietą o bardzo wysokim Wife Acceptance Factor to jeszcze na dodatek połączyło nas RADIO 🙂 / ale o tym może kiedyś …/

Foty: legendy-prlu.pl , radiomuseum.org

Zwierze Mariackie

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *